Marchewka zamiast Grześka

Do Grześków może nie od zawsze miałam słabość, ale jakieś parę ładnych lat na pewno się uzbiera. Domyślam się, że i u Was znajdzie się coś, czego nie potraficie sobie odmówić. Moja słabość ostatnio jednak przybrała na mocy i pochłaniałam Grześki w takiej ilości, że przybyło tu i ówdzie, dlatego nie bez powodu jest teraz marchewka zamiast Grześka 😛

Grzesiek to oczywiście nic innego jak słynny wafelek, który jest Wam z pewnością dobrze znany! A ja się z nim poznałam już za bardzo i tak każdy moment był dobry aby sięgnąć po Grzesia 😉 ….a to do kawy… a to po jedzeniu.. a to jak jest korek w czasie jazdy…. a to mam gorszy dzień.. no każda okazja była dobra, właściwa 🙂 i tak mi się przyuważyło, że coś tam w pasie przybyło 🙂 haha Oczywiście nie tylko był to Grzesiek, ale inne czekoladowe smakołyki i tak w końcu przyszedł czas na STOP. Także jak mi się i podczas jazdy zdarza na STOPie zatrzymywać, tak i muszę przystopować z czekoladą, bo mnie zje od środka  😮 . Jest to pewnego rodzaju nałóg – to trzeba powiedzieć głośno, więc niełatwo sobie odmówić takiej przyjemności. Myślę, że łatwiej będzie jak się pozbędę najpierw wszystkich zapasów 😉 a to nie będzie łatwe.

Pierwszą małą zmianą jest to, że nie zabieram już słodyczy do pracy, a w zastępstwie jadą ze mną bakalie, dodatkowo Marchewka jak na zdjęciu 🙂 🙂 – pomysł zaczerpnięty od koleżanki z pracy 😛 i muszę przyznać, że obie rzeczy wypełniają poniekąd pustkę po Grześku i jest trochę łatwiej 😉 jednak trudniejsze momenty przychodzą wieczorami po pracy, kiedy organizm jest zmęczony i domaga się jakiegoś wsparcia 🙁 Tu już trudniej sobie odmówić czegokolwiek, tym bardziej kiedy wszystko jest pod ręką 😮 bo kiedy przychodzi zmęczenie to pierwszą myśl kieruję właśnie na czekoladę..

Nie pozostaje mi jednak nic innego jak ćwiczyć swoje słabości, bo niedługo zima i mimo, że jakiś pancerzyk się przyda to jednak wolałabym nie obciążać się dodatkowymi kilogramami 😀

Jestem ciekawa jak Wy sobie radzicie z czekoladowym nałogiem.. 😮 bo na pewno niejeden Łasuch tu trafi 😉

Szczęście w nieszczęściu, że czekolada również dobrze poprawia nastrój a przy aktualnej pogodzie z tym humorem to też różnie, dlatego mam usprawiedliwienie dla swoich grzeszków.

Dodatkowo zaczęłam przyjmować witaminę D3. Wprawdzie o jej zbawiennych skutkach słyszałam już wcześniej, ale nie było mi po drodze, aby zacząć ją brać. Teraz uzupełniam trochę witamin i liczę na dobre skutki, aby łatwiej przetrwać ten jesienny czas..

 

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*