I tak już bez niego …

… prawie rok 😉 co mnie samą bardzo zaskoczyło! Kiedy to dosłownie przed momentem, zabierając się za pisanie uświadomiłam sobie, że przecież dokładnie w maju ubiegłego roku pozbyłam się mojej sztucznej biżuterii 😮 😮 😀 😀 – Dacie wiarę??!!Także aby nie było niedomówień – I tak już bez niego … – to nic innego jak ciąg dalszy Ortohistorii 😉

Może liczyliście na pikantniejszy wpis 😛 a tu raptem tylko temat zębów, aparatu i innych pierdół.. no cóż! Jeszcze trochę pozanudzam ortotematem 😉

Tak więc jak na wstępie niedługo minie rok jak już nie noszę stałego aparatu. Jeśli ktoś jest u mnie po raz pierwszy i ciekawi go coś więcej na ten temat to zapraszam do wszystkich wpisów z tej kategorii, a tych, którzy już coś tam przeczytali i nie są znudzeni 😉 mogę poinformować, że moje ząbki mają się całkiem dobrze! a nawet bardzo dobrze 🙂

Po pierwszej wizycie kontrolnej, która w moim przypadku z różnych względów przesunęła się i zamiast po 6 miesiącach od zdjęcia aparatu odbyła się po 9, mogę obwieścić, że mimo dużego nieposłuszeństwa z moim uśmiechem jest wszystko w porządku!

Starałam się jak mogłam i nosiłam retainer ruchomy, jednak nie jak przykazano cały dzień, bo to robiłam zaledwie przez pierwszy miesiąc.. może dwa.. ale już w nocy miałam go praaawie zawsze. Przyznam, że noszenie retainera szczególnie w pracy było dość problematyczne – nie mogłam się przyzwyczaić, że seplenię i miałam wrażenie, że non stop go ściągam i zakładam, bo spożywam posiłki mniejsze, ale często.. zdarza mi się też coś podjadać słodkiego 😉 tak więc po jakimś czasie stwierdziłam, że noszenie retainera w ciągu dnia jest co najmniej bez sensu. Zdecydowałam, że będę zakładać retainer tylko na noc i mimo tej decyzji uśmiech nie ucierpiał i nadal jest piękny 😉 – tak, wiem! skromność ponad wszystko 😉

Oczywiście przypominam, że oprócz retainera ruchomego mam też ten stały, podklejony za przednimi zębami, który juz pokazywałam.

Na zdjęciu miałam tutaj jeszcze aparat, natomiast od tego czasu retainer się nie zmienił – cały czas jest na tym samym miejscu i nie podlega wymianie 😉

Wizyta kontrolna trwała bardzo krótko, tzn. Pani Ortodonta sprawdziła, czy byłam grzeczna i nie nabroiłam, po czym oceniła pozytywnie i odesłała do domu. Wcześniej jeszcze wyregulowała retainer ruchomy, bo już po takim czasie stał się ewidentnie luźniejszy. Otrzymałam również informację, że z retainerem stałym pożyję jeszcze kilka lat, tak więc muszę się do niego co najmniej przyzwyczaić i mam nadzieję, że nie zapomnę go w końcu potem zdjąć 😉

Historia zatem trwa.. już jest na pewno mniej bujna niż do momentu zdjęcia aparatu, ale ileż można! Szczęśliwi Ci, którzy mogą już się cieszyć wolnością, ale życzę również wytrwałości tym, którzy są tuż przed zdjęciem, a jeszcze więcej siły tym, którzy są na samym początku tej przyjemnej 😉 drogi ku pięknemu uśmiechowi! 😀

Zobacz również

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*